Piloci szlifują umiejętności w symulatorach, by uniknąć błędów, które w realnym świecie kończą się dymem, ogniem i astronomicznymi stratami. Ale kto zagwarantuje, że sam symulator nie mija się z prawdą? Realman Robotics ma na to genialne rozwiązanie: w fotelu pilota sadza swoje ultralekkie robotyczne ramiona. Taki zestaw pozwala na walidację hardware’u i software’u z nadludzką precyzją, dając pewność, że każdy wirtualny ster reaguje dokładnie tak, jak jego fizyczny odpowiednik. To ostateczne wcielenie zasady „ufaj, ale sprawdzaj” w branży lotniczej – tyle że bez przerw na kawę i wizyt w toalecie.