Chiny pompują 5 mld USD w humanoidalne AI: 70 mln USD dziennie

Podczas gdy Zachód grzęźnie w niekończących się debatach nad etyką sztucznej inteligencji, Chiny po prostu wzięły się do roboty – i to z portfelem bez dna. W ciągu zaledwie dwóch pierwszych miesięcy 2026 roku chiński sektor robotyki humanoidalnej i tzw. ucieleśnionej AI (embodied AI) wchłonął ponad 5 miliardów dolarów. To nie jest literówka. Gotówka płynie tam szerokim strumieniem, średnio ponad 70 milionów dolarów dziennie, co zwiastuje strategiczne tsunami mające na celu całkowitą dominację w kolejnej generacji fizycznej sztucznej inteligencji.

Tempo, w jakim przyznawane są te inwestycje, przyprawia o zawrót głowy. Tylko w styczniu i lutym odnotowano dziewięć oddzielnych rund finansowania, z których każda przekroczyła miliard juanów (ok. 145 mln USD). Dla porównania, w całym 2025 roku takich transakcji było zaledwie sześć. Głównym bohaterem tej inwestycyjnej ofensywy jest Galbot Robotics, który 2 marca zamknął gigantyczną rundę o wartości 2,5 miliarda juanów (~357 mln USD), co wywindowało wycenę spółki do poziomu około 3 miliardów dolarów. Co jednak ważniejsze, rundę współprowadził chiński państwowy „Wielki Fundusz III” (Big Fund III) – potężny wehikuł inwestycyjny stworzony do wspierania rodzimego sektora półprzewodników. To jego pierwszy krok w stronę ucieleśnionej AI, co jest sygnałem jasnym jak słońce: robotyka stała się dla Pekinu priorytetem wagi państwowej.

O co toczy się gra?

To nie jest kolejna bańka spekulacyjna napędzana przez venture capital; to precyzyjnie zaplanowany, usankcjonowany przez państwo manewr przemysłowy. Zaangażowanie „Wielkiego Funduszu” – podmiotu powołanego, by zapewnić Chinom niezależność w dziedzinie mikroprocesorów – jest tu najbardziej wymownym sygnałem. Pekin traktuje dziś roboty humanoidalne z taką samą powagą strategiczną, jak krzemowe wafle. Inwestycyjne szaleństwo nabrało tempa po przełomowym momencie w lipcu 2025 roku, kiedy to firmy takie jak Unitree Robotics czy Agibot zabezpieczyły pierwsze komercyjne zamówienia od giganta China Mobile. Ten krótki przebłysk rynkowej rentowności wystarczył, by przekonać inwestorów i aparat państwowy, że czas teoretycznych rozważań dobiegł końca.

Podczas gdy zachodnie firmy co rusz serwują nam efektowne, wyreżyserowane dema, Chiny po cichu – a właściwie z ogromnym finansowym hukiem – budują fundamenty przemysłowe i kapitałowe pod wdrożenie humanoidów na niespotykaną dotąd skalę. Przekaz jest czytelny: wyścig o prymat w dziedzinie ucieleśnionej AI to nie tylko kwestia sprytnych algorytmów, ale przede wszystkim brutalnej siły ekonomicznej i potencjału produkcyjnego. I w tej chwili to Chiny docisnęły gaz do dechy.