W notorycznie drogim świecie robotyki dwunożnej, gdzie każdy prototyp potrafi kosztować tyle, co mała wyspa na Karaibach, pojawił się projekt, który śmiało stawia krok w zupełnie innym kierunku. Mekion z dumą zaprezentował Projekt Bimo, czyli otwarty zestaw robotyki dwunożnej z ceną, która sprawia, że portfel przestaje drżeć ze strachu – zaledwie 500 dolarów. Projekt, który początkowo miał na celu stworzenie niedrogich robotów-zwierzątek, przeszedł metamorfozę godną science-fiction i obrał znacznie ambitniejszy cel: stać się dostępną platformą badawczo-rozwojową dla każdego, kto interesuje się lokomocją kroczącą i nie zamierza sprzedawać nerki, by zacząć.
Zestaw Bimo jest w pełni możliwy do wydrukowania w 3D i zawiera kompletną, wstępnie skonfigurowaną linię do uczenia się przez wzmacnianie (reinforcement learning pipeline) dla NVIDIA Isaac Lab. To istny majstersztyk inżynierii, który pozwala użytkownikom trenować chody w symulacji i wdrażać je bezpośrednio na fizycznym robocie bez żadnych modyfikacji – proces znany jako transfer sim-to-real, który jest absolutnym game-changerem w nowoczesnej robotyce. Cały projekt, od plików CAD po API w Pythonie, jest dostępny na GitHubie, zapraszając globalną społeczność deweloperów i twórców do wspólnego budowania i rozwijania tej platformy.

Dlaczego to jest, do licha, takie ważne?
Przez dziesięciolecia zaawansowana robotyka dwunożna była wyłączną domeną hojnie finansowanych laboratoriów korporacyjnych i uniwersyteckich grup badawczych, które miały budżety większe niż PKB niektórych państw. Wysoka cena sprzętu i złożoność oprogramowania stworzyły potężną barierę wejścia, zamykając drzwi przed geniuszami bez miliona dolarów w kieszeni. Projekt Bimo bezpośrednio rzuca temu wyzwanie, drastycznie obniżając koszty wejścia i otwierając wrota do tej elitarnej dziedziny dla mas.
Dostarczając nie tylko przystępny cenowo sprzęt, ale także zaawansowane, gotowe do użycia środowisko symulacyjne i szkoleniowe, Mekion nie tylko demokratyzuje dostęp do najnowocześniejszych badań i rozwoju w dziedzinie robotyki, ale wręcz rozdaje klucze do królestwa innowacji. Nie, to nie jest kolejny challenger dla Atlasa z Boston Dynamics, który za każdym razem, gdy upada, kosztuje fortunę w naprawach. Chodzi o wyposażenie tysięcy studentów, hobbystów i badaczy w narzędzia do zrozumienia, eksperymentowania i przyczyniania się do przyszłości robotyki. To pragmatyczne, skoncentrowane na społeczności podejście, które może wywołać tsunami innowacji, które zaleje branżę od samych fundamentów.






