Bądźmy szczerymi – gdy myślicie o Microsoft, przed oczami macie pewnie oprogramowanie napędzające biurowe pecety, a nie roboty, które pewnego dnia będą te komputery składać. Historia giganta z Redmond w branży robotyki była dotąd… cóż, rwana. Wielu z nas wciąż trzyma w zakurzonym kącie pamięci Microsoft Robotics Developer Studio – ambitną próbę stworzenia „Windowsa dla robotów” z 2006 roku, która ostatecznie spaliła na panewce. To był szlachetny wysiłek, ale w tamtym czasie platforma ta była rozwiązaniem desperacko szukającym problemu, który rynek byłby gotowy udźwignąć.
Ale mamy rok 2026. Świat jest już zupełnie innym miejscem. Microsoft, niesiony na fali potężnego sojuszu z OpenAI, nie jest już tylko gigantem software’owym – to prawdziwy behemot sztucznej inteligencji. I właśnie teraz wyprowadza kolejny, znacznie potężniejszy cios w stronę robotyki. Tym razem nie chodzi o zestaw narzędzi dla programistów. Chodzi o stworzenie jednego, uniwersalnego mózgu – modelu bazowego dla świata fizycznego, który mógłby zasilać wszystko: od wieloprzegubowego ramienia w fabryce po humanoidalnego asystenta domowego. Cel? Ostateczne zasypanie przepaści między cyfrową inteligencją a fizycznym działaniem, czyli wyzwanie znane jako „embodied AI” (wcielona sztuczna inteligencja).
Od modeli językowych do „Physical AI”
Przez lata roboty radziły sobie świetnie, ale tylko w ściśle ustrukturyzowanych środowiskach. Linia montażowa w fabryce samochodów to dla maszyny raj: każda część jest w przewidywalnym miejscu, każde zadanie jest powtarzalne, a margines błędu praktycznie nie istnieje. Jednak wystarczy wyciągnąć takiego robota z jego bezpiecznej klatki i wrzucić w chaotyczny, nieprzewidywalny świat ludzi, by natychmiast stał się on bardzo drogim przyciskiem do papieru. To jest właśnie mur, który Microsoft zamierza zburzyć.
Główna idea firmy opiera się na stworzeniu czegoś, co nazywają „Physical AI” (fizyczną sztuczną inteligencją), wykorzystując te same zasady, dzięki którym modele takie jak GPT-4 stały się tak potężne. Nową gwiazdą tej inicjatywy jest Rho-alpha – pierwszy model robotyczny Microsoftu, zbudowany na fundamencie serii modeli wizyjno-językowych Phi. Jak zauważa Ashley Llorens, wiceprezes Microsoft Research, chodzi o umożliwienie systemom „postrzegania, rozumowania i działania z coraz większą autonomią ramię w ramię z ludźmi w środowiskach, które są dalekie od uporządkowania”.
W gruncie rzeczy chcą zbudować model, który nie tylko zrozumie polecenie „podnieś niebieskie pudełko”, ale będzie też pojmował fizykę podnoszenia, zdroworozsądkową zasadę, by nie zmiażdżyć zawartości, oraz posiadał zdolność adaptacji, jeśli pudełko przesunie się o centymetr. To przejście od sztywnych, zaprogramowanych instrukcji do płynnej, elastycznej inteligencji.
Przewaga VLA+: Wszystko tkwi w dotyku
Sekretnym składnikiem modelu Rho-alpha jest jego architektura, którą Microsoft określa mianem Vision-Language-Action Plus (VLA+). W przeciwieństwie do wcześniejszych modeli konkurencji, takich jak te od Google DeepMind, które opierają się głównie na wzroku i języku (VLA), Rho-alpha dodaje kluczowy zmysł: dotyk. Dzięki integracji czujników dotykowych model potrafi zrozumieć stan kontaktu z obiektem i wykonywać niezwykle precyzyjne operacje – jak podłączenie kabla do gniazdka czy przekręcenie drobnego pokrętła – co jest niemal niemożliwe przy poleganiu wyłącznie na kamerach.
Oczywiście budowa takiego modelu rozbija się o największe wąskie gardło współczesnej robotyki: drastyczny deficyt wysokiej jakości danych. Nie da się po prostu „zeskrapować” internetu w poszukiwaniu bilionów przykładów robota chwytającego śrubokręt. Aby rozwiązać ten problem, Microsoft stawia wszystko na symulację.
„Trenowanie modeli bazowych zdolnych do rozumowania i działania wymaga pokonania bariery braku zróżnicowanych danych z realnego świata” – mówi Deepu Talla, wiceprezes ds. robotyki i Edge AI w firmie NVIDIA. „Wykorzystując NVIDIA Isaac Sim na platformie Azure do generowania fizycznie poprawnych syntetycznych zbiorów danych, Microsoft Research przyspiesza rozwój tak wszechstronnych modeli jak Rho-alpha”.
To połączenie danych syntetycznych z symulacji oraz rzeczywistych demonstracji fizycznych jest kluczem do trenowania modeli na masową skalę. Gdy robot nieuchronnie popełni błąd, ludzki operator może go skorygować za pomocą myszy 3D, a system uczy się na tych poprawkach w czasie rzeczywistym.
System operacyjny dla wcielonej inteligencji
Jeśli Microsoft dopnie swego, skutki będą kolosalne. Ogólnoużytkowy model robotyczny mógłby funkcjonować niczym chmurowy system operacyjny dla sprzętu. Zamiast budować własny, skomplikowany stos AI od zera, każda firma produkująca roboty mogłaby licencjonować potężny model bazowy od Microsoftu i skupić się wyłącznie na dopracowaniu hardware’u. To mogłoby drastycznie obniżyć próg wejścia i wywołać prawdziwą kambryjską eksplozję nowych form i zastosowań robotów.
Stawia to Microsoft w bezpośrednim starciu z innymi technologicznymi tytanami. NVIDIA ze swoim Project GR00T buduje podobny model bazowy, wykorzystując swoją dominację w obszarze sprzętu AI i platformę symulacyjną Omniverse. Tesla stawia na pełną integrację pionową z Optimusem, licząc na to, że ogromne zasoby danych z Autopilota dadzą jej przewagę w rozumieniu fizycznego świata. Z kolei Google od lat pozostaje naukową potęgą w tej dziedzinie.
Strategia Microsoftu wydaje się jednak typową grą o platformę. Udostępniając Rho-alpha w programie wczesnego dostępu, a później poprzez Microsoft Foundry, gigant zaprasza partnerów do budowania na swoim fundamencie. To podejście oparte na współpracy, wsparte potęgą infrastruktury Azure, jest największym atutem Redmond.
Marzenie o uniwersalnym robocie to wciąż odległa perspektywa. Wyzwania związane z fizyką świata rzeczywistego, bezpieczeństwem i kosztami są gigantyczne. Ale po raz pierwszy oprogramowanie zaczyna wyglądać na gotowe do tego zadania. Ambitne wejście Microsoftu w „Physical AI” to nie jest kolejny niszowy projekt badawczy – to jasny sygnał, że wyścig o stworzenie mózgu, który napędzi nową generację maszyn, właśnie wszedł w decydującą fazę. I tym razem Microsoft jest zawodnikiem wagi ciężkiej, którego nie wolno lekceważyć.













